sobota, 15 września 2012
smuty
nie wiem czy to pogoda, czy też ogromna tęsknota za synem, ale ostatnio nie mam najlepszego nastroju...najlepiej mi w moje skorupce, w domu, w ciszy lub podczas słuchania jednej piosenki w kółko, nie mam nawet natchnienia do robienia swoich ulubionych rzeczy...śpię jak niedźwiedź i o dziwo koty mnie nie budzą jakby udzielił im się mój nastrój, a może to mi udzielił się ich nastrój? ze wszystkich stron jakieś niepomyślne wieści i właściwie powinnam się cieszyć, że żadna bieda nie dotyka mnie osobiście, ale już taka jestem, że przygnębia mnie to, że komuś kogo znam coś nie wychodzi, nie udaje się...może nie jest to typowa mentalność w naszym kraju bo jak obserwuję innych to jawi mi się taki schemat: dochodzą nas słuchy, że ktoś ma problemy (zachorował, stracił pracę, bądź kogoś bliskiego) i niby to współczujemy ale zaraz pojawiają się argumenty, że właściwie ta osoba to sobie na to zasłużyła bo to czy tamto...w co bardziej drastycznych sytuacjach nawet zaczynamy się cieszyć czyimś niepowodzeniem ... no, ja tak nie umiem, żal mi Kowalskiego, że został bez pracy choć tej pracy nie szanował bo ma przecież dzieci, które niczemu winne nie są, współczuję Nowakowi, że choroba dotknęła go osobiście bo nikomu nie życzę utraty zdrowia nawet jeśli kiedyś przez niego miałam zszarpane nerwy...najgorsze jest w tym wszystkim to, że wszystkie te złe wieści mają wpływ na mój nastrój, przejmuję się choć nie umiem i nie mogę pomóc i choć sama borykam się z problemami......ale posmuciłam :( no ale gdzie mam smucić jak nie tutaj, to żeby trochę poprawić nastrój coś dla ucha
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz