niedziela, 2 września 2012
kiedy przestałam być dzieckiem
pojechałam dziś raniutko na cmentarz...smutno mi się zrobiło bo zawsze ze mną na cmentarz jeździł synio a teraz samotnie przemierzam alejki i odwiedzam groby, uzmysłowiłam też sobie, że jak nadejdzie święto zmarłych to też będę sama.....do tej pory to było bardzo przyjemne pojechać we dwoje wieczorem na cmentarz, kiedy już było ciemno, światełka lampek tak pięknie wyglądały, a my w spokoju, rozmawiając szeptem chodziliśmy i zapalaliśmy znicze, jeszcze wcześniej zawsze jeździła z nami moja mama....teraz jest tam na zawsze...i właściwie zdałam sobie sprawę z jeszcze jednaj rzeczy...choć pełnoletnia jestem od dawna to tak naprawdę dorosła stałam się dopiero gdy moja mama umarła...właściwie to był moment kiedy przestałam być dzieckiem...już nikt nigdy mnie nie utuli, nikt nigdy nie będzie się martwił o mnie, że późno wracam, nikt nigdy nie zapyta dlaczego nie mam szalika, nikt się nie zmartwi, że nie jem obiadu, nikt do mnie nie powie "córciu"....z mamą odeszło moje dzieciństwo....a ja...nie ma dnia żebym o niej nie myślała, tęskniła, bardzo mi jej brakuje...minęły cztery lata od śmierci mamy a ja ciągle płaczę, łatwiej mi było gdy syn był ze mną...teraz dużo trudniej się z tym uporać
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
smutny wpis ;( nie jestem sobie w stanie nawet wyobrazić jaka pustka pozostaje w sercu.. 3maj się ciepło :*
OdpowiedzUsuńdziękuję bardzo...
UsuńPrzeczytałam Aniu i łzy mi płyną po policzkach. Ty byłaś "córcia", ja byłam "córik". :((((((((((
OdpowiedzUsuń