niedziela, 16 września 2012
nuda?... jaka nuda?
patrzę właśnie na jednego z moich kotów...ewidentnie się nudzi i tak zastanowiłam się kiedy ja się ostatni raz nudziłam?...oooo...dawno temu, ale były takie czasy, co się więc zmieniło, że nie nudzę się teraz? przecież kiedyś miałam małe dziecko, a więc teoretycznie więcej obowiązków niż obecnie, zawsze właściwie miałam jakieś hobby, może faktycznie teraz mam ich więcej...a może czas teraz jakoś szybciej płynie? kiedyś dojazdy do pracy zabierały mi więcej czasu, naprawdę miała wolnego o wiele mniej niż obecnie a mimo to częściej byłam znudzona niż teraz...właściwie teraz to wcale się nie nudzę, każdą chwilę mam zapełnioną, zajętą i najchętniej rozepchnęłabym dobę o kilka godzin miałabym wtedy czas zrobić jeszcze tyle rzeczy...niestety czas ucieka jak szalony...może to wynika z tego, że kiedy się jest młodym to wydaje się, że czego jak czego ale czasu mamy pod dostatkiem i trwonimy go, a z jego upływem zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy go coraz mniej na wszystko i wtedy ważna i cenna jest każda chwila więc szkoda jej na nudę...kiedyś sypiałam do godziny dziewiątej, teraz gdy wstanę o tej godzinie (czasem jednak mi się to zdarza) to nie wyrabiam się z niczym tego dnia, a plany? mam ich tyle, że przydałoby mi się jeszcze jedno życie :D...ale pewnie go nie dostanę więc muszę wyrobić się w tym jednym :))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz